Pożegnania są trudne
-Nie wytrzymam kolejnego odcinka tego szajsu !-powiedział Connor krztusząc się ze śmiechu.
-To z czego się śmiejesz, idioto ?-odrzekłam, nie mogłam się powstrzymać od śmiechu.
-Bo to jest tak chore, że aż śmieszne.-odpowiedział opadając na poduszki obok mnie.
Od dawna nie miałam takiej głupawki. Todd nie miał poczucia humoru. Kiedy w kinie cała sala się śmiała on siedział ze wzrokiem wbitym w popcorn. Connor był jego przeciwieństwem- uśmiech prawie nie schodził mu z twarzy (swoją drogą był bardzo ładny).
-Nad czym tak rozmyślasz ?-zapytał.
-Wyobrażam sobie jak stoisz przywiązany do pnia i płoniesz.-rzekłam mrużąc oczy.
-Grubo...Ciekawe jak smakowałbym, taki upieczony.
-Pewnie jak kurczak.-zaśmiałam się-Albo jak kebab.
Spojrzałam na zegar. Cholera, cholera, cholera. Dochodzi trzecia.
-Późno się robi, powinienem już iść.-odrzekł, jakby czytając mi w myślach. Wstał kierując się do drzwi.
*
Przystaneliśmy na werandzie, noc była chłodna. Jedynym źródłem ciepła był jego oddech, który łaskotał mnie w szyję.
-Pożegnania są trudne.-odrzekłam-Nigdy nie wiem jak się zachować, co powiedzieć.
Spojrzał na mnie. Miał smutne oczy.
-Mam tak zawsze gdy jesteś blisko, wiesz ? Chcę zrobić tyle rzeczy na raz, że czasem zachowuję się głupio.-odrzekł.
-Nie. Nigdy nie zachowałeś się przy mnie głupio. Jesteś zabawny, ale nie chamski. Otwarty, ale nie nachalny. Troskliwy, ale nie nadopiekuńczy.-powiedziałam cicho. Nie mogłam się powstrzymać i złapałam go za nadgarstek.
-Tja...Jasne. A moja przemowa o tym, że możesz na mnie liczyć i tak dalej ? Wszystkie inne dziewczyny by mnie wyśmiały.
-Ale ja nie jestem wszyscy i nie mam na imię każdy. I nikt nigdy nie powiedział mi tak miłych słów.-mocniej zacisnęłam palce na jego nadgarstku.
Podziałało, uśmiechnął się i dotknął mojego policzka.
-Jesteś wspaniała, wiesz ?-szepnął i podszedł troszkę bliżej.
-Dla wybranych osób może i tak.-odpowiedziałam.
Teraz już uśmiechaliśmy się oboje.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Obudził mnie sygnał telefonu.
Spojrzałam na mały ekranik, na którym wyświetlało się zdjęcie Todda.
Nie miałam najmniejszej ochoty odbierać, źle się zachował i kilka dni rozłąki mu nie zaszkodzą. Jednak przypomniałam sobie tego chłopaka, który zna moje sekrety, pociesza mnie gdy nie mam ochoty do życia, trzyma za rękę gdy się boję.
Prawdopodobnie odebrałam w ostatniej chwili.
-Hej, co tam ?-powiedziałam zaspanym głosem i przetarłam oczy.
-Hej. Ty jeszcze w łóżku ?-zaśmiał się nerwowo.
-Tak. Co chcesz ?-warknęłam.
-Jej, chciałem tylko zapytać czy do mnie wpadniesz...-powiedział urażonym tonem.
-Och...Będę za pół godziny.
Todd
Spojrzałem po zagraconym pokoju. Chyba powinienem go ogarnąć, Nel nie lubi bałaganu.
Sprzątałem nim do pokoju wkroczył oczekiwany gość.
-Hej, ważna sprawa, a właściwie sprawy. Siadaj-wskazałem na krzesło.
-A mogę się położyć ? Nie wyspałam się.
-Jasne, tylko nie zaśnij.-powiedziałem i położyłem się obok.
-Zaczniesz mówić czy mam to z ciebie wyrzucić ?-powiedziała przeciągając się.
-Emmm. No to po pierwsze:
Czy to prawda, że wczoraj był u ciebie ten przychlast ?-uff. wyrzuciłem to z siebie.
-Nie nazywaj go przychlastem, dobrze kretynie ?-powiedziała bawiąc się wisiorkiem.-Skąd wiesz ?
-Ann mi powiedziała. Uwaga, cytuję: "Od prawie pięciu godzin drą się jak obdzierane ze skóry świnie, musi być ostro."-rzekłem i czekałem na reakcje.
-Tak ci powiedziała ? Boże...Muszę ci tłumaczyć, że to kłamstwo czy sam się domyśliłeś ?-burknęła. Miałem nadzieję, że się zarumieni, ale ona tylko patrzyła na mnie spokojnie.
Teraz będzie trudniej...
-Nel...Zauważyłaś pewnie, że ja odtrącam inne dziewczyny, nie ? Bo wiesz, to nie dlatego, że jestem wybredny, czy coś. Ja jestem inny i...Obiecasz, że nikomu nie powiesz ?-powiedziałem i kiedy przytaknęła szepnęłem:
-Nel, ja jestem gejem.
-Nie...Nie wiedziałam. Masz chłopaka ?-nie była wściekła czy wzburzona. Była ciekawa.
-T-tak. Ma na imię Evan i chyba go polubisz. Rodzice już wiedzą. Ojciec się wściekł...Ale mimo wszystko teraz czuję się szczęśliwy.
piątek, 2 stycznia 2015
Rozdział 3
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz