środa, 31 grudnia 2014

Rozdział 2

Powtórne spotkanie.
Ann
-Cholera, nie powinno tak mocno lecieć.-powiedziałam sama do siebie, patrząc jak krew płynąca z rozciętego nadgarsta brudzi umywalkę i podłogę. Leciała już dość długo i intensywnie.  Chyba powinnam zawołać Nel, tylko ona wiedziała o tym, że się tnę.
-Nel !-krzyknęłam rozpaczliwie. Brak jakiejkolwiek odpowiedzi. -Nel błagam, chodź tu !- zawyłam.
-Och, co znowu ? Jak coś chcesz to przyjdź.-zawołała w odpowiedzi. To dziwnie, że w ogóle się do mnie odzywa, narobiłam jej niezłego wstydu przy Connorze.
-Nie, ty musisz przyjść...Błagam, szybko !-ledwo powstrzymywałam łzy, nie chciałam umrzeć w ten sposób. To miał być tylko sposób na stres...Zaczęło mi się robić słabo...
Nagle do łazienki wparowała Nel.
Chyba chciała coś powiedzieć bo otworzyła usta, ale szybko je zamknęła.
Już nie mogłam powstrzymywać łez, nie teraz.
-Pomóż mi, zrób coś !-wydyszałam przez łzy.
Siostra bez słowa do mnie podeszła. Była blada i wystraszona.
-To...to trzeba zszyć, zadzwonię na pogotowie.-powiedziała zaciskając palce trochę powyżej rozcięcia.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Nel
Nie lubię szpitali ani pogotowia dziwnie w nich pachnie...Rozejrzałam się po izbie przyjęć w poszukiwaniu Ann lub chociaż lekarza.
Było mi źle bo wiedziałam, że to moja wina. Tylko, że ja nie czułam zupełnie nic do Connora, chciałam być miła i tyle. Nie sądziłam, że Ann tak to odbierze...
Nagle zadzwonił mi telefon.
Wyjęłam go z torebki i spojrzałam na ekran:
Connor
Ale co on właściwie chce ? Zawachałam się.  Chyba powinnam odebrać...
-Słucham ?-powiedziałam, nie wiem czemu, ale głos mi drżał.
-Hej, tu Connor. Dzwonię bo chyba namieszałem między tobą a Ann.  Nie chciałem żeby tak wyszło, no i jeszcze raz przepraszam...Nel, co to za dziwne dźwięki ?  Zupełnie jakbyś była w szpitalu-zaśmiał się nerwowo.
Cholera, cholera, cholera.
-Emm..Jestem na pogotowiu bo, bo moja siostra miała mały wypadek.-powiedziałam cicho, miałam nadzieję, że mne usłyszał.
-O Boże, co się stało ?-wydawał się szczerze zmartwiony.
-Nic takiego, nie martw się. Porozmawiamy później, dobrze ?-spojrzałam w stronę lekarza o zmęczonym spojrzeniu, który wolnym krokiem szedł do mnie.-Cześć.
I nie czekając na jakiekolwiek słowo z jego strony-rozłączyłam się.
-Doktorze, czy mogę już zabrać siostrę ?-zapytałam.
-Z twoją siostrą jest wszystko  dobrze-odrzekł lekarz ignorując mnie-zszyliśmy jej rany i założyliśmy opatrunek. Jednak zauważyliśmy, że twoja siostra ma więcej blizn po samookaleczaniu się. Dlatego też chciałbym porozmawiać z jednym z rodziców.
-To niemożliwe-powiedziałam-ojciec jest pilotem, a matka stewradessą...Poznali się w pracy i teraz są w Egipcie.
-Ale ktoś się wami opiekuje, prawda ?
-Babcia.-skłamałam na poczekaniu.
-Kiedy będę mógł z nią porozmawiać ?-zapytał podnosząc brwi.
-Może w poniedziałek, babcia jest w złym stanie.-starałam się udawać zatroskaną.
-Dobrze, trzymam cię za słowo.-położył nacisk na trzy ostatnie słowa.-Chcę cię tu w poniedziałek widzieć z twoją babcią. Do widzenia. 
Odwrócił się i ruszył do drzwi i nim powiedziałam mu "dziękuję" zza rogu wyszła Ann z bandażem na nadgarstku. 
-Przepraszam.-powiedziała cicho, nieco zawstydzona. -Nie chciałam by tak wyszło.
-Och, wszystko okey. Wiesz...Connor o ciebie pytał. Wydawał się serio zmartwiony gdy mu powiedziałam, że jesteśmy na pogotowiu...Oczywiście nie powiedziałam mu dlaczego tu trafiłyśmy.-odparłam.
Zobaczyłam jak unoszą jej się kąciki ust. Chyba naprawdę lubiła ten zespół.
-Nel, powinnyśmy już iść, jest późno.-powiedziała z uśmiechem.
-Jasne, chodź.-odwzajemniłam uśmiech.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Usiadłam na łóżku w moim  typowym otakowy pokoju:
Ściany były pastelowo róźowe, półki uginały się pod mangami, na ścianach było pełno plakatów japońskich i koreańskich zespołów, na łóżku było kilka poduszek z takich anime jak One Piece, Golden Time czy Death Note.
Było to jedyne miejsce na ziemi, w którym czułam się dobrze.
Wzięłam do ręki telefon i wykręciłam numer Connora.
Odezwał się już po drugim sygnale.
-Hej, obiecałam, że zadzwonię później, a ja dotrzymuję obietnic-powiedziałam i uśmiechnęłam się sama do siebie.
-O, cześć.-Nie widziałam go, ale byłam pewna, że się uśmiecha.-Z Ann wszystko w porządku ? Nie nalegam, ale powiesz co się stało ?
-Emm...Ona, onasięokaleczabyłodużokrwimusielijejtozszyć.-wybełkotałam najszybciej jak umiałam.
-Oj...Czy to przeze mnie ? Czy to przez ten dzisiejszy incydent ?-w jego głosie było słychać troskę, urocze.
-Nie, spokojnie...Ludzie tacy jak ona nie muszą mieć powodów by to zrobić, a mimo wszystko to robią.-skłamałam. -Och...-odetchnął z wyraźną ulgą.-Nel...wiem, że znamy się dopiero jeden dzień, ale czy możemy porozmawiać ? To nie rozmowa na telefon.
Serce zabiło mi szybciej. O czym Connor chciał ze mną, zwykłym szaraczkiem porozmawiać ?
-Jasne, wpadaj kiedy chcesz.-starałam się mówić najspokojniej jak umiałam, lecz rozsadzały mnie emocje.
-Pasuje ci dziś o 22 ? -zapytał.
-Tak, trafisz ? -zapytałam.
-Tak, kiedy tu przyjechałem zobaczyłem twoje auto na podjeździe. Duży, żółty dom z ogrodem, tak ?
-Tak, będę czekać. Cześć.-
-Do zobaczenia.-odrzekł i rozłączył się.
Wstałam i zaczęłam chodzić po pokoju. Spojrzałam na zegar w kształcie różowego pentagramu, mam 40 minut.
Connor.
Gdyby Tristan tu był pewnie powiedziałby "Stary, nie ma co się trudzić i tak utkniesz w strefie przyjaźni."  A ja pewnie zacząłbym zaprzeczać, że to tylko koleżanka, że ledwie ją znam, ale byłem sam i nie musiałem.
To może głupie, czuć coś takiego po jednym dniu, ale w niej było coś wyjątkowego. Nie chodziło tylko o to, że jest piękna, ale w jej charakterze było coś, co mnie przyciągało.
Może to zwykłe zauroczenie, ale nie mogłem tego tak zostawić.
Noc była chłodna, dobrze, że już prawie jestem na miejscu.
Skręciłem za róg i ujrzałem wielki, żółty dom. Stanąłem na krawężniku i zawachałem się.
Stałem chwilę w bezruchu, po czym ruszyłem do drzwi i delikatnie zapukałem.
Nel otworzyła po chwili. Miała włosy związane w wysoki kucyk, ubrana była w jasne jeansy i różową koszulkę z dziwnymi, chyba japońskimi napisami. Nie zdziwiła mnie mała Insygnia  zawieszona na cieniutkim naszyjniku.
Odruchowo zacisnąłem palce na swojej.  I nieśmiało powiedziałem "cześć". Odpowiedziała mi szerokim uśmiechem i odrzekła szeptem:
-Wejdź. Musimy być naprawdę cicho, nie chcę obudzić Ann.
-Jasne.-powiedziałem cicho przekraczając próg.
Choć było ciemno zobaczyłem zarys fortepianu, telewizora i schodów.
-Chodź za mną.-powiedziała i pociągneła mnie za ramię.
-Uwaga, schody-odrzekła po chwili prowadząc mnie na górę.
Gdy przekroczyłem próg pokoju aż mnie zatkało. Wydawał się oddzielony od reszty domu. Ściany były pomalowane na pastelowy róż. Na tablicy korkowej jak i na ścianach było dużo rysunków rodem z japońskiej kreskówki.
-Nie wiedziałem, że lubisz anime.-powiedziałem wpatrując się w jej oczy.
-Nic dziwnego. Znasz mnie jeden dzień, a Otaku jestem od podstawówki. No, o czym chciałeś pogadać ?-powiedziała z uśmiechem siadając na łóżku.
Usiadłem obok niej i powiedziałem:
-Jesteś jedyną osobą w całym Aberdeen, której nie zależy na autografie czy zdjęciu ze mną. I wiesz co ? To miłe. Przynajmniej wiem, że mogę na ciebie liczyć.
Wpatrywała się we mnie z tajemniczym uśmiechem. Wkońcu powiedziała:
-Oczywiście, że możesz. A ja...Mogę liczyć na ciebię ?
-Tak, tak. Chcę żebyś wiedziała, że dotrzymuję obietnic. Naprawdę możesz na mnie liczyć. I wiem, że to głupio zabrzmi bo znamy się tak krótko, ale jeśli będziesz mnie potrzebowała, powiedz. Przyjdę, jak prawdziwy przyjaciel, którym chcę dla ciebie być.
Nie odpowiedziała. Tylko przysiadła bliżej mnie,  złapała za rękę i bezgłośnie powiedziała: "dziękuję".
Po chwili ciszy odezwała się:
-Szedłeś w takie zimno tylko po to by mi to powiedzieć ?-położyła mi głowę na ramieniu, a jej włosy łaskotały mnie delikatnie w policzek.-Nawet Todd by dla mnie czegoś takiego nie zrobił.
Poczułem jak rozchodzi się po mnie przyjemne ciepło. Nie odpowiedziałem i tylko mocniej ścisnąłem jej delikatną dłoń

2 komentarze:

  1. Opowiadanie super, tylko zmniejsz przeźroczystość tła posta bo ciężko sie czyta :P
    Zapraszam do siebie xpodroz.blogspot.com <3

    OdpowiedzUsuń